Panie.
Na długo zniknęłam. Nie wiem czy nadal wierze. Nie wiem.
Wiara czasem po prostu jest. Być może jest łaską.
To, że minęło wiele czasu od kiedy próbowałam z Tobą rozmawiać, nie podlega dyskusji. Zmieniło się jednocześnie wiele i niewiele. Dalej odczuwam wdzięczność - do tej pory chroniłeś mnie. I mam za co dziękować. Ale chyba też straciłam wiele wiary. Czemu? Brak przykładów. Szczególnie w sobie.
Ostatnio prowadze czasem dziwne rozmowy. Szczególnie o Tobie. I chyba po raz pierwszy od kilku lat spotkałam kogoś, kto wierzy w rewelacyjny sposób. Bez fanatyzmu. Z tolerancją dla innych. Ale nie dla grzechu - szczególnie w sobie. To pomaga.
Może dlatego wróciałam.
Na jak długo - nie wiem.
To tylko jednorazowa kartka do Ciebie.
Może po prostu musiałam Ci powiedzieć?
Panie.
Odsunęłam się od Ciebie i wrócić nie potrafię.
Wierzę nadal, ale trudno mi z Tobą rozmawiać.
Tak trudno.
Wybacz...
Boże...
Przepraszam, po raz kolejny upadłam, mimo obietnic i przyrzeczeń...
Wróciłam do nałogu...
I nosze koszule z długimi rękawami...
Po raz kolejny żałuję i proszę o wybaczenie...
Blizny goją się... Nie będzie ich więcej...
Pomóż....
Wiesz, Panie, dałeś mi wiele chwil które powinny umocnić moją wiarę. Tak wiele.
A mi mimo tego zdarzają się chwile kiedy wątpię... Jak to jest wierzyć naprawdę... ???
Czasem są miliony pytań. Jak? Gdzie? Kiedy? I to najtrudniejsze: dlaczego?
Ciężko mi czasami stosować sie do Twoich reguł. Zastanawiam się, czy są do końca Twoje. Dlaczego ludzi dzieli się na katolików, protestantów, muzułamanów, Żydów, buddystów... A przecież niektóre z zasad tych religii są tak podobne... A dzielą ludzi... Smutne...
Nie chcę się od Ciebie odsuwać. Czasami mi to nie wychodzi. Prezepraszam.
Panie, to już jutro...
Tak starsznie się cieszę...
16 dni wędrówki z Tobą, dziekuje Ci, że dałeś mi te kilka dni w zeszłym roku i dwa lata temu...
To już jutro :)
Dałeś mi bardzo wiele Panie.
Największy dar-ŻYCIE... największy.
Dałeś mi Miłość (od siebie, rodziny, chłopaka, przyjeciół)...
Dałeś mi wierę...
Czytając bloga Natalii (natalia.blog.pl) - dziewczyny którą znałam tylko przez kilka uśmiechów... Miała 17 lat, w moim wieku, zginęła na motorze. To boli...
A najbardziej te niedokończone plany. Słowa w Sylwestra od jej przyjaciela "Nowy Rok będzie lepszy" - ten rok w którym zginęła... Pisała o swoich marzeniach, życiu codziennym, niewiele o tym co ją bolało...
Trudno mi opisać co czuję...
Ja też czekam... I moge się niedoczekać...
Mogę stracić bardzo bliskie mi osoby...
Chcę dziekować Ci za każdy nowy dzień... z mamą, moim Słońcem, moimi Przyjaciółmi i ich wadami, z moja rodziną...
To tak wiele, a tak trudno to dostrzec...
Udało sie, Panie. Dziekuje, że zechciałes wysłuchać. Bardzo dziękuję.
Teraz czekam na kolejne dłuższe spotkanie z Tobą - Pielgrzymka.
"Oblubieniec czeka już pierzmy szty, bo blisko dzień wesela"
Widzę cie w kazdym kamieniu, roslinie, zwiarzęciu, człwieku... Jestes...